|
Piotr Uciechowski ![]() | |
| piotruciechowski / Treningi : | |
| Sylwetka o Nas : Karta PZLA : Podróże ( Galeria ) : PRASA - zdjęcia : Słynne OBIEKTY : STARTY : ( min JANA U. ) Biegi górskie : Ciekawostki : Galeria - zdjęcia : Historia kariery : Klasy sportowe : Kontakt ze mną : Mieszkanie - nagrody : Największe sukcesy : Osiągnięcia - inne : Pielgrzymki biegowe : Rekordy życiowe : moi Sponsorzy : Treningi : Aktualności : |
Trening :Od 27. lat mój trening prawie się nie zmienia ( może w ost. 2.- 3. latach biegam dużo mniej objętościowo ze względu na moje przypadłości : dyskopstia, anemia czasem i nadczynność tarczycy od maja 2007. roku ) , ponieaż nigdy ( z małymi wyjątkami przygotowywania się do konkretnych mistrzowskich startów ) nie miałem swojego trenera. Praktycznie przez całą karierę sam jestem sobie trenerem i przezx ok. 10 lat byłem takim dla mojej trójki biegających pociech. Mój trenin w przeszłości, gdy byłem w szczytowej formie, polegał przede wszystkim na przebiegiwanych mnóstwa kilometrów w pierwszym i drugim zakresie ( trzeciego biegałem b. mało gdyż do maratonu i supermaratonu nie był on taki niezbędny ) po ok. 800. miesięcznie ( a z tego to było może z 500 po 4 min/km i szybciej ). W 1998 r. byłem pierwszy i ostatni raz na obozie sportowym w Ośrodku "Maraton" w Szklarskiej Porębie gdzie nabiegałem w ciągu 13 dni 310 km ( na zdjęciu podczas kolacji w ośrodku z aktualnym rekordzistą Polski w maratonie - 2;09,23 godz. w Wiedniu, Grzegorzem Gajdusem z Olesniczanki, z którym ze 3 razy biegaliśmy na treningu )... Pracując na kolei w turnusie ( praca Kier. poc. - w latach 80. i 90. to robiło się od 250 do nawet 350 godz. w służbie ) treningi odbywałem o bardzo różnych porach dnia ( a nawet w nocy ) i wiele z nich odbywałem podczas przerw między przyjazdami i odjazdami poc. ( na st. zwrotnych ) . Przy takim trybie pracy brakowało mi wszelkiej regularności tak w treningu,wypoczynku,odzywianiu i wszystko robiło się wtedy tak z doskoku ( można powiedzieć iż była to tzw. praca "chałupnicza" w tym moim bieganiu ). Mimo tak trudnych warunkow treningowych udało mi się prz tym do czegoś dojść w bieganiu a wyniki ( rek.życ. ) w maratonie ( 2;27,18 godz. i 6. miejsce w MP ), w supermaratonie na 100 km ( 6;55,24 godz. - jest to - 19. wynik w historii Polskiego supermaratonu i 2 brązowe medale MP ) oraz Mistrzowska kl. sportowa w biegach górskich ( najtrudniejszej dyscyplinie LA ) myślę, że o tym mogą świadczyć. Teraz już jestem Weteranem ( od 4. lat ) i każdy rening wydaje mi się dużym wyzwaniem , a ilości 15 km w jednej jednostce treningowej prawie od 3.lat - nie przekraczam a i to wydaje mi się już bardzo dużo. Kiedyś pobiegłem na treningu 30 - 40 km ( a nawet zdarzyły się treningi 50. kilometrowe - po 3,54 - 3,57 - 4,00 - 4,05 min/km ) po 4 min/km i "przylatywałem" po nim prawie nie zmęczony a teraz "przelecę" 15 km i wydaje mi się, że zaraz będę "umierać". ...a to najwspanialsze chyba zdjęcie we wszystkich moich działach tej strony, a zrobił je jakiś kolekcjoner "Syrenek" ( i potem mi je przesłał mailem ). Zdjęcie było zrobione w pełni zimy podczas mojego jednego z tysięcy zimowych treningów ( chyba w 2005 r., w styczniu )... Teraz biegam wszystko na jedno kopyto ( bez żadnych zakresów czy akcentów ), czyli żeby nabić trochę klometrów ( ok. 400. miesięcznie ) ale oczywiście zdaję sobie sprawę, że z takiego treningu nie można już cokolwiek dobrze pobiec na zawodach, tak więc od ok. 3. lat mam ogromne problemy złamać "trójkę" w maratonie, ostatnio udało mi się tego "wyczynu" dokonać 01.05.2004 r. w Jelczu Laskowicach. Teraz złamać 3 godz. w maratonie to jest już li tylko moim kolejnym wyzwaniem , można powiedzieć, że marzeniem. I będę się starał w tym moim 26.roku treningu zbliżyć do tej dla mnie już "magicznej" granicy a może i ją pokonać. To by był w obecnej sytuacji dla mnie duży sukces. Od dnia 44. urodzin - 09.06.2007 r. po wielu nieudanych tegorocznych startach ( we wszystkich tegorocznych "umierałem" na trasie ) zmuszony jastem po namowie wielu kolegów i lekarza, zrobić sobie prawie półroczną przerwę w treningach, aby dojść do siebie po nie wyjaśnionym dla mnie ogromnym przeforsowaniu organizmu. ...i z dniem 01.11.2007 r. rozpocząłem treningi po 5. miesiącach przerwy. Do wszystkiego będę musiał "dochodzić" prawie od "zera", na razie rozpocząłem lekkimi truchtami np. wspomnianego 01.11. było to ok. 7 km w tempie po 5 min./km ale samopoczucie na początek fatalne ( chyba swoje zrobiły te przyjęte ok. 1000 tabl. Możliwe, że przez te biegi w tym kolejarskim uniformie i kolejowych lakierkach. Przed zimą zacznę wszystko od nowa i może jeszcze będę walczył z kolegami na trasach jak równ z równym ( ostatnio doznawałem nawet porażek z zawodnikami ponad 65. letnimi ! ). Z połową listopada br. ( 2008 r.) mam w br. przebiegniętych ok. 4000 km od "Sylwestra", więc ten rok idzie mi na ok. 4500 km ( za najlepszych czasów było to w granicach ok. 7 - 7,5 tyś. km ). Ale z tego mam pobieganych ok. 300 km w 3. zakresie, a wtedy taliczba oscylowała w granicach 2 - 2,5 tyś. km. Więc z tego treningu nie da się choćby dobrze pobiec maratonu ( ja w tym roku tylko 3,05 godz.) a tym bardziej 100 km ( 8,14 godz.). A oto przykład mojego treningu (na fotkach ) w różnie extremalnych warunkach atmosferycznych ( zimą i latem ) od ( - 22 st.C po + 36 st. C ). aby powiększyć zdjęcia klicknij na nie... ... i ja na trenungu w górach i nad morzem... A to wspólne Nasze zdjęcie ( poniżej ) na przydomowym treningu. Od lewej : - Marcin: ( 20 lat ) student 2. roku na WWF i F - "Politechniki Opolskiej" - ja...( 45 lat ) Kier. poc. OZPR PKP w Opolu - Jola : ( 12 lat ) uczennica 6. kl. PSP nr 24 w Opolu Groszowicach - Teresa : ( 21 lat ) studentka 3. roku na WWF i F - "Politechniki Opolskiej" Klicknij na foto i powiększ.... ....a to trening z Marcinem ,Teresą i Jolą... .....powiększ zdj...... ...Teresa z Jolą ( 1999 r. ) .... na tr. z Marcinem i Teresą ( 1995 r. )
.. zdarzały się starty typowo treningowe ( na "gołe" nogi ) na śniegu i mrozie ( tu na zdj. w Biegu Sylwestrowym w Nałęczowie )... |
| Copyright ©2010 by piotruciechowski | |